Aktywność sportowa Kuby w myśl cytatu Marka Twaina: Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj
Blog > Komentarze do wpisu

2016-08-16_Mer de Glace

Lodowiec nabroił. Droga, która wybraliśmy nie nadawała się wg. Pań rządzących schroniskiem do wspinaczki. Poleciły inną, do której oryginalnie mieliśmy się dostać wykonując kilka długich zjazdów. Pogoda znów cudna. W ciągu zjazdów gubię przyrząd asekuracyjny k... to już kolejny raz. Pal licho przyrząd, zdarza się ale to dopiero początek dnia i drugi z 7 zjazdów. No nic, wykorzystujemy to jako okazję do przećwiczenia zjazdu we dwóch. Podpinam się lonżą do łącznika Roberta i jedziemy. Niestety zjazd nieco trawersuje, a po prawej mam potok. Raz po raz udaje mi się ściągnąć Roberta w strugi wody. My to raz, liny dwa. Na szczęście słońce operuje mocno.

DSCF3992

Zjeżdża Basia,  Robert pilotuje ją do stanowiska. Ten potok po prawej jest nieco niepokojący, bo jak się za chwile okaże w tym miejscu ma iść nasza droga.

DSCF3994

W lewo też nie bardzo się dało.

DSCF0194

 

Już na lodowcu. Asekuruję Roberta na pierwszym wyciągu. Wprawne oko zobaczy brak przelotu, więc właściwie trzymam linę. Nie wyglądało to wspinaczkowo. Krucho, mokro i nie ma gdzie założyć punktu.

Dojechaliśmy na dno doliny. Poziom lodowca Mer de Glace. Po krótkim rozpoznaniu Robert postanowił ruszyć wyżej. Później my. Baśka, ja i Darek. Nie wyglądało to fajnie. Kamienie się ruszają, woda cieknie. Przy stanowisku Robert postanowił jeszcze sprawdzić czy się da iść, ale jedyny sensowny przebieg to środkiem potoku. Wycofujemy się. Nie będzie wspinania. Wrócimy poprzez lodowiec na ferratę i z powrotem do schroniska.

DSCF4003

Robert z Darkiem analizują przebieg drogi. Ostatecznie uznajemy, że rzeczywiście potok zmienił bieg w stosunku do przewodnika i nie mieliśmy szans jej zrobić nie decydując się na wspinanie w strugach wody.

 

G0383354

Mer de glace

Mnie nie martwi brak wspinania. Mam okazję przejść się po lodowcu. Tysiące lat, potęga i ... często widziane odłamki zielonych butelek. Dziesiątki, wyraźnie widocznych kolorowych oczek odcina się od szarości, bieli i błękitu lodu. Darek wysnuwa teorię, że kiedyś po prostu wyrzucano butelki po opróżnieniu, a że lodowiec wyrzuca na powierzchnię to co nie należy do niego stąd nagromadzenie na powierzchni.

DSCF4025

Wracamy do schroniska. Po drodze jeszcze udaje mi się poprowadzić jedną drogę oraz kompletnie spieprzyć jej trzeci wyciąg. Rozwaliłem sobie palec, zakrwawiłem linę i miałem dość wspinania. Na pomoc przychodzi Robert. Okazało się, że do barierki schroniska z miejsca gdzie odpuściłem było 20 metrów i trzy trudniejsze ruchy. Głowa idzie. W każdym sporcie

niedziela, 18 września 2016, kubak_mtb

Polecane wpisy

  • 2017-01-15 Biwak i wspinanie w dolinie Białej Wody

    Z cyklu pierwszy raz. Zimowy biwak. Okazją było krótkie zgrupowanie Klubu Wysokogórskiego Kraków. Marszruta następująca: Łysa Polana - Tabor w Dolnie Białej Wod

  • 2017-01-06 Wspinanie lodowe dolinie Białej Wody

    Wczesna jesienią rozmawialiśmy z Baśką o planach. Zgodnie uznaliśmy, że wspinanie w lodzie to może tak, ale na pewno nie w tym sezonie. No więc jak się rze

  • 2016-12-20 Kliś zimowo

    Nie sądziłem, że Kurs Taternicki będę kończył w zimie, ale pogoda rządzi, więc urobienie kursu w 2 tygodnie należy włożyć między bajki. Do tego należy dołożyć p

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: