Aktywność sportowa Kuby w myśl cytatu Marka Twaina: Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj
Blog > Komentarze do wpisu

2016-08-17_Nantillon

P608170638501

Rano zadziorne dziewczyny z obsługi schroniska żegnają nas miło adresując śniadanie. Miło. Chleb, dżem, kawa. Mnie w to graj, lubię śniadania na słodko, nie potrzebuję jaj, kiełbasy.

Znów piękna pogoda i znów wyzwania. Fajnie, że Robert wciąga nas w przygodę na granicy możliwości technicznych. Tym razem mieliśmy podejść pół godziny od schroniska w stronę pękającego lodowca. Cel to kilka wyciągów na Iglicy Nantillon. Zaczyna się od 5b, a kończy piękną podobno rysą 6a. Przyjąłem to spokojnie, bo 6a poza moim zasięgiem, tym bardziej, że to miało być wymagające 6a. Zakładamy raki, czekany w dłoń i zasuwamy. 

G10134361

Jeszcze kilka lat temu tędy biegł szlak do schroniska. Dzisiaj lodowiec raz po raz z kukiem otrząsa się ze spękanych lodowych bloków. Planeta się zmienia.

 G08834191

Przed nami sympatyczni Niemcy, psychologowie idą na zmianę. Leniuchujemy przez chwilę na gigantycznym głazie narzutowym czekając aż uporają się z robotą.

DSCF40391

Czas iść. Pierwszy wyciąg jest cudowny. Odpęknięta rysa i stopy na tarcie. Wydaje się, że będzie hardcorowo, okazuje się, że tylko dwa ruchy są wymagające. Satysfakcja spora - udało się je wykonać. 

Zastanawia mnie tylko jeden widoczek - wyłamany całkiem nowy spit z ocalałą informacją nt. wytrzymałości 2200 kg... Daje do myślenia. Dochodzę do Niemca, trochę rozmawiamy, kto skąd etc. Zapraszam go na zimowe wspinanie w Tatrach. Wie, zna, bo ma przyjaciela z Polski lub w Polsce. Nie dopytuję, zajmuję się szpejeniem, bo jak zwykle Robert ciśnie: czas, czas...

Basia się rozwspinała i drze w górę aż miło. Kolejny wyciąg, stanowisko... i nad nami rysuje się to 6a. Lufa, pion, płaska skała. Idę. Darek i Baśka postanowili odpuścić tę przygodę ja spodziewam się latania, ale cóż przy górnej asekuracji damy radę. Sapię, dyszę, z dołu słyszę pokrzykiwania partnerów żebym "dajesz, dajesz...". To pomaga, udaje mi się przejść całą rysę bez obciążania, dopiero przed stanowiskiem mam kilka ruchów gdzie stopy stają na niczym a dłonie leżą na kamyczkach. Nie... "Wahnę sobie" mówę do Roberta i obciążam stanowisko. Metr w lewo i jestem w łatwej rysie. "Spodziewałem się, że będe Cię wciągał" mówi Robert, a kolega z Niemiec gratuluje. Przed chwilą dopingował swoją partnerkę na tym wyciągu.Kurde, to jest prawdziwe, prawdziwe wspinania. Jasny i czerwony granit, rysa, lufa od nieba do piekła. Chcę robić drogi o tej trudności. Najpierw w skałach, później w górach.

DSCF40441

Najładniejszy w mojej ocenie wyciąg z całego alpejskiego wyjazdu. Czas się zbierać i wracać do Chamonix.

DSCF40571

 

Schodzimy. Pod schroniskiem, ktoś przysposobił sobie pole namiotowe. Ładnie. Z tyłu "Ząb Giganta" 

DSCF40691

Skały wygładzone przez morenę boczną lodowca. 

Zjeżdżamy w dół, przepak i zejście na dół do kolejki. Jutro dzień restu. Wieczorem wino i... dużo, dużo piwa. W namiocie do godz. 12. Odreagowałem te 4 dni w pionie. 

sobota, 24 września 2016, kubak_mtb

Polecane wpisy

  • 2017 - zimowe wspinanie

    Zaniedbałem Cię pamiętniczku. Sporo się dzieje w pionowym świecie, znacznie mniej jeśli chodzi o rower i narty. Na rowerze mam przejechane dopiero 1500 km, sezo

  • 2017-01-15 Biwak i wspinanie w dolinie Białej Wody

    Z cyklu pierwszy raz. Zimowy biwak. Okazją było krótkie zgrupowanie Klubu Wysokogórskiego Kraków. Marszruta następująca: Łysa Polana - Tabor w Dolnie Białej Wod

  • 2017-01-06 Wspinanie lodowe dolinie Białej Wody

    Wczesna jesienią rozmawialiśmy z Baśką o planach. Zgodnie uznaliśmy, że wspinanie w lodzie to może tak, ale na pewno nie w tym sezonie. No więc jak się rze

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: