...

| < Styczeń 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
niedziela, 22 stycznia 2012

Babia Góra na skiturach. Zimowa, zwykła wycieczka na najwyższą górę naszych Beskidów nabrała nowego znaczenia z powodu zdarzeń, które miały miejsce w około godziny po zejściu ze szczytu - akcja GOPRu, podkręcanie w mediach.
Ruszyliśmy z Krowiarek z zamiarem zrobienia standardowej trasy: Przełęcz Krowiarki-Babia Góra-Przełęcz Brona-Markowe Szczawiny-Przełęcz Krowiarki.Tym razem do ekipy w miejsce MisQ dołączył Przemo. Lukcio na piechotę, Andy i ja na skiturach. Powyżej Zawoi śniegu coraz więcej.

Na szlaku zima w pełni. Lukcio sprawdza głębokość śniegu

Przemo docenia zimowe wycieczki

Widoczność średnia, ale nie najgorsza. Wieje dość mocno. Za Sokolnicą robimy postój. Kijek wchodzi po rękojeść. Warstwa śniegu ma 140  cm. Idzie się nieco łatwiej niż tydzień temu na Turbaczu. Śnieg jest bardziej zbity. Piechurzy od czasu do czasu zapadają się po uda. Do naszego postoju dochodzi najpierw ekipa z Bielska, a później pojawia się Jacek Gil, znany krakowski maratończyk.

Ponad granicą kosówki natura, jak to na Babiej Górze, rzeźbi fantastyczne kształty. (Fot. Andy)

 Tabliczka z nazwą szczytu w zimowej szacie

Diablak. Przemo, Lukcio, Andy i ja. Chronimy się za kamiennym wałem, posiłek i ruszamy w dół. 

Na początku trudny kawałek po zamarzniętym śniegu, a później wjeżdżamy w puch i tak przez przełęcz Brona do schroniska. Przeszlifowałem narty w Zawoi, więc jedzie się dużo lepiej. Wiem, że następnym razem trzeba wybrać zjazd do Lipnicy, bo trasa z Markowych Szczawin do Markowych Szczawin nieco nudna, a sam zjazd krótki.

Po drodze spotykamy jeszcze grupkę turystów, którzy mówią, że są z Bielska i że jutro spotkają się w schronisku z ... grupą, która zamierza biwakować w nocy na Babiej Górze. 
W samochodzie dowiadujemy się, że cała Polska przejmuje się losem grupy turystów uwięzionych na Babiej Górze "w ekstremalnych warunkach pogodowych". Musiało się gwałtownie pogorszyć, bo podczas naszego pobytu panowały tam "normalne zimowe warunki": około - 10 st., wiatr, śnieg i nadciągające od czasu do czasu chmury. 

Dziwny przypadek. Z nadchodzących informacji wynika, że wyszli z Krowiarek o godz. 14! Trzeba mieć tupet. My ruszyliśmy około 10 z powodu operacji ze sprzętem, a miałem przeświadczenie, że ruszamy trochę późno.

19:23, kubak_mtb
Link Komentarze (5) »
niedziela, 15 stycznia 2012

Wobec 4 stopnia zagrożenia lawinowego w Tatrach trzeba było poszukać czegoś co się nadaje do eksplorowania w złej pogodzie i przy obfitych opadach śnegu. Wybór padł na Turbacz (1310 m n.p.m), mekkę letnich wyjazdów rowerowych Krakusów..., na którym nb. dotąd nie byłem.

Droga z Koninek przez Obidową. Śniegu mnóstwo i cały czas intensywnie padało. 

Kiedyś tradycja nakazywała rozbierać choinki po święcie Trzech Króli. W Gorcach najwyraźniej od tej daty zaczynają stroić i to jak!

Oczekując na PePego, który postanowił zjechać i podejść po stoku w Koninkach, mogłem sobie popodziwiać Gorce zrobione na biało.

Monochromatyczne stwory w strzegły szlaku, swoją drogą całkiem dobrze przetartego, jak na warunki pogodowe.

Za Obidową. PePe, któremu zostawiałem znaki na śniegu, nadszedł i ruszyliśmy wyżej. Im wyżej tym mocniejszy wiatr, więcej śniegu, widoczność gorsza. GPS jednak nie dawał się zgubić.

Przy schronisku pod Turbaczem. Tradycyjne zdjęcie przed zjazdem. Schronisko było pełne turystów, głównie skiturowców, którzy pewnie tak samo jak ny zrezygnowali z wyjścia w Tatry, a nie mogli usiedzieć w domach.

Wybraliśmy niebieski szlak do zjazdu. Było kilka miłych fragmentów, w lesie, ale większość to dość mozolne przepychanie się przez śnieg i nieustanne sprawdzanie na GPSie, czy idziemy po szlaku.

Turbacz to świetna góra na zimową wędrówkę, trochę gorsza do zjazdu, ale to też może wina nadmiaru śniegu i moich nart, które nie chciały nieść. 

23:05, kubak_mtb
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 10 stycznia 2012

2 h

Dzisiaj skończył mi się karnet. Muszę jednak zmienić klub. W moim obecnym klubie - Fitness Młyn przy Dolnych Młynów niestety brakuje powietrza na sali spinningowej i po 15 minutach się duszę. Nic nie dają wentylatory i uchylone okno. Dramat. Zamierzam do menu włączyć sesje po 3 h. To w tych warunkach byłyby po prostu sesje odwadniania się, a nie treningi.  

Szkoda, bo mały fajny klub, z przesympatyczną obsługą, a jedna trenerka zaraziła mnie tym hiciorem, nie mogę się od niego odczepić, albo on ode mnie.

http://www.youtube.com/watch?v=8UVNT4wvIGY

BTW zwróćcie uwagę na język komentarzy. To jest oficjalny klip, światowego przeboju, a 60 % komentarzy jest po polsku. 

20:34, kubak_mtb
Link Dodaj komentarz »

2 h

Na uszkodzoną lekko skiturach łydkę najlepsze jest 2 h spinningu. Sam sobie jestem winien, na podejściu od Czarnego Stawu zbyt późno podniosłem zapiętki. Pomogło.

20:26, kubak_mtb
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 08 stycznia 2012

Ostatnio często jestem w Tatrach. Można by sądzić, że w wycieczce nad Zmarzły Staw są wyłącznie te same powtarzalne czynności: poranne pakowanie, poranne i zaspane bredzenie o wszystkim i niczym w drodze do Zakopanego, przepak, klejenie fok i zasuwanie krok po krok co raz wyżej. Żeby nie popadać w opisy przyrody, to stwierdzę tylko, że ze zdziwieniem zauważam, że ciągle tak nie jest. Otoczenie w zimie zadziwia, zachwyca i odbiera dech. Jak brzmi ulubiony cytat Versusa - mojego adwersarza w sprawach światopoglądowych „Cierpimy z powodu braku zdumienia, a nie z powodu braku cudów.” - Gilbert Keith Chesterton.

Wyjazd stał pod znakiem dyskusji o pogodzie. Załamanie pogody w środku tygodnia, wiatr i świeży opad – idealne warunki pod lawiny, na domiar nie wiadomo było jaka będzie widoczność. Rozważaliśmy czy będzie coś widać i czy lawiniastość nie jest zbyt duża. Zwyciężył zdrowy rozsądek tj. idziemy do Murowańca, a później się zobaczy: albo Zawrat, albo lajtowo Kasprowy.
Ponieważ mamy szczęście mieszkać 1 h 30 min czystej jazdy od Ronda Kuźnickiego to uważam, że trzeba podejmować decyzję o wyjeździe ryzykując, że warunki będą takie sobie, niż odpuszczać. Ta taktyka sprawdza się w tym roku. Sprawdziła się też w sobotę.
Ekipa była liczna, bo poza friky teamem: Andy, Lukcio, MisQ była też Łatka oraz Schwepes ze znajomymi – Aliną i Czarkiem.
Z Andym tworzyliśmy sekcję skiturową.
Warunki były. Pokrywa śnieżna od Kuźnic pozwalały cała drogę przejść na fokach. Łamiące się powierzchnie pod Małym Kościelcem mówiły, że nie można dać się zwieść bajkowym krajobrazom. Nota bene następnego dnia TOPR zwiększył zagrożenie do 3.
Fizycznie to nie był mój dzień. Sądziłem, że po rozpoczęciu regularnych treningów będzie lepiej, ale nie było. Słabo z tempem na płaskim, pod górę dramat. Udało się jednak wciągnąć do Murowańca, a później nad Czarny Staw Gąsienicowy i tam decyzja: Karb pod Kościelcem (nie, lawiniasto), Zawrat (być może), Zmarzły Staw (na pewno). Rozdzielamy się. Lukcio i Schwepes idą wyraźnie szybciej niż reszta, dlatego umawiamy się na sposób kontaktu Idą na Zawrat, a jak dadzą radę to na Świnicę. Łatka i MisQ tworzą drugą grupę, a my z Andy trzecią. Po drodze przez zamarznięty Czarny Staw jeszcze mamy przygodę. Łatka wpada przy brzegu po udo w lodowatą wodę. Nam moczą się foki, do których natychmiast przywiera lodowa bryła (jest -6 st. C).
Słabo widzę wyjście na Zawrat, samo wejście żlebem pod Zmarzły nie jest łatwe. Kilka ekip prowadzi działania na lodospadach. Andy ambitnie ciągnie w górę na nartach, ja decyduję się troczyć narty i za chwilę jesteśmy razem. Zastanawiam się nad włożeniem raków, ale twarda skorupa butów na wibramie daje radę. Idąc pod górę notuję w głowie trasę zjazdu. To krótki zjazd, ale najeżony skałami i wystającymi fragmentami lodu, łatwo o głupi błąd.
Zmarzły. Spotykamy Łatkę i MisQ – nie idą wyżej. My też postanowiliśmy, że tu zostaniemy. Raz, że jest dość późno, dwa, że dla Andy`ego to pierwsze większe wyjście skiturowe i nie wie jak sobie poradzi w takich nieprzewidywalnych warunkach, tym bardziej, że chmura oparła się o ¼ Zawratowego żlebu i zjazd w takich warunkach byłby bardzo trudny.
Przebieramy się, Andy cierpi z powodu nowych butów i w dół. Tak jeszcze nie zaczynałem sezonu narciarskiego. Pierwsze metry na nartach w żlebie pełnym skałek. Czuję niepewność, ale z każdym metrem jest lepiej. Łachy puchu dają poczucie bezpieczeństwa. Andy daje radę.
Łatka i MsiQ pomagają z dołu wybrać trasę pomiędzy skałami. Kilka upadków, radosnych zresztą i spotykamy się w Murowańcu z wszystkimi. Tylko Lukcio i Schewpes dotarli na Zawrat, po dość morderczym przedzieraniu się przez śnieg. Później z Andym, którego tury wciągnęły ostatecznie, zaliczamy jeszcze bajkowy zjazd lasem do Kuźnic.
Resztę niech opowiedzą zdjęcia.

Na podejściu z Kuźnic do Murowańca żółtym szlakiem. Fot MisQ

W okolicach Betlejemki na Hali Gąsienicowej. Łatka, Alina i Czarek

Z Andy prezentujemy się na świeżym śniegu, co wyraźnie sprowokowało....

...Lukcia, który najpierw lojalnie ostrzegł a później powalił.

Łatka jeszcze suchą stopą, za chwilę zanurzy nogę w Czarnym Stawie

Podejście do Zmarzłego

Łatka w Żlebie

Chwilę przed zjazdem

W połowie zjazdu

Za chwilę Łatka (w niebieskim z tyłu) zrobi zdjęcie poniżej :)

Ładne. Prawda?

Andy badał też strukturę śniegu pozatrasowego

Zdarzały się momenty wygranej walki z puchem

W stronę Koziego, kolejny powód żeby tu wrócić.

A tu super foty Łatki

19:53, kubak_mtb
Link Komentarze (2) »
wtorek, 03 stycznia 2012

2 h.

Tętno, które wariowało ostatnio już się uspokoiło.

Jutro bieganie, pojutrze znów rower a w piątek Tatry. Oby na nartach.

09:16, kubak_mtb
Link Dodaj komentarz »
piątek, 30 grudnia 2011

10 km, 63 min.

21:39, kubak_mtb
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 29 grudnia 2011

2 h. Rozwaliłem goleń na spinningu. Brawo.

09:26, kubak_mtb
Link Komentarze (3) »
wtorek, 27 grudnia 2011
poniedziałek, 26 grudnia 2011
piątek, 23 grudnia 2011

Bieżnia na siłowni. 1 h (50 min czystego biegu). 9,4 km.

15:37, kubak_mtb
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 19 grudnia 2011

2 h. Czułem wczorajszą sesję. Tętno mi się uspokaja. Wczoraj przeciętne było 150 z 2 h, dzisiaj już tylko 146. Brak wytrenowania + temperatura + wilgotność i wysokie tętna gotowe. Wyjeżdżam na 3 dni, więc wymuszona przerwa w treningach, ale buty do biegania w walizce :)

23:50, kubak_mtb
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 18 grudnia 2011

2 h + siłownia 30 min.

17:38, kubak_mtb
Link Dodaj komentarz »
sobota, 17 grudnia 2011

Bieganie. 7 km, po pagórkach z Młodym. Młody poprawił wydolność i zasuwał wokół mnie elektron.

16:17, kubak_mtb
Link Dodaj komentarz »
środa, 14 grudnia 2011

1 h rower stacjonarnie + 2 obwody na maszynach. Ćwiczenia na nogi, grzbiet i klatkę. Niestety mam jakiś stan zapalny łokcia, podejrzewam, że po ściance, gdzie braki techniki nadrabiam rękami. No nic trzeba będzie podleczyć do następnego poniedziałku.

Układam sobie właśnie plan treningowy. Ciekawe, ciekawe jak tu wcisnąć i nie paść:

- przygotowania do sezonu rowerowego

- siłownię

- bieganie

- ściankę

- wyjścia na skitury

No tak, ale niektórzy przygotowują się do triathlonu, czy ironmana i potrafią godzić trzy dyscypliny na maksa więc trzeba poobserwować jaka sekwencja jest najlepsza.

23:51, kubak_mtb
Link Komentarze (3) »

2 h

Spinning czyli indoor cycling, czyli rower stacjonarny z kołem zamachowym pod dachem. Zmieniłem klub, teraz chodzę do Fitness Młyn, gdzie używają do wspólnych zajęć rowerów innego producenta i nie może to się już nazywać spinnig.

To może mniej istotne. Ważne, że 2 godziny kręcenia bez przerwy. Obciążenia małe i średnie. Tętno skacze jak głupie, ale to już znam - za dwa tygodnie się uspokoi.

Dobrze się poczułem, że coś znowu robię. 

23:46, kubak_mtb
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 12 grudnia 2011

Chyba czas zacząć regularnie się ruszać. Jutro pierwszy indoor cycling, spinning czy jak to tam zwał

23:17, kubak_mtb
Link Komentarze (2) »
Znów Tatry, znów ta sama zła myśl o wstawaniu o 4 rano i ten sam zachwyt 4 godziny później, gdy idziemy Chochołowską. Ekipa stała: Andy,Lukcio, MisQ i ja. Cel ten sam co dwa tygodnie temu - Starorobociański Wierch.

45 min, trucht i marsz

21:09, kubak_mtb
Link Dodaj komentarz »

Regularnie, razem z PePe, a ostatnio również z MisQ chodzę na ściankę. Dla opisu tej aktywności nie używam żadnych większych słów. To dla mnie zajęcia ogólnorozwojowe bardziej, niż wstęp do wspinaczki. Zakładam, że umiejętność asekurowania i obycia z uprzężą oraz przyrządem asekuracyjnym może się przydać podczas naszego narciarstwa wysokogórskiego, choćby po to żeby przejść bezpiecznie oblodzoną sekcję. Popełniam wszystkie błędy nowicjusza, etc. ale mnie to bawi.

 

 

21:06, kubak_mtb
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 27 listopada 2011

Chochołowska-Wołowiec-Rakoń-Grześ-Chochołowska

Tatry Zachodnie... nas pokonały. Po wejściu na Wołowiec mieliśmy -5 st., wiatr, śnieg i co raz mniejszą widoczność. Zrezygnowaliśmy z wycieczki na Starorobociański Wierch, poszliśmy w stronę Rakonia i Grzesia. 

 

Jeden z niewielu fragmentów zmrożonego śniegu. Poza tym były skały, lekko przypruszone świeżym opadem

Na szczycie Wołowca. Zaczynaliśmy przymarzać

Nie wszystko poszło dobrze. W drodze na Grzesia.

22:49, kubak_mtb
Link Dodaj komentarz »

Jak w tytule

21:18, kubak_mtb
Link Komentarze (4) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 31