Aktywność sportowa Kuby w myśl cytatu Marka Twaina: Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj
piątek, 15 czerwca 2012

80 km. 3 h

23:18, kubak_mtb
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 11 czerwca 2012

3 h 45 min. 110 km. 

Klasyk. Kraków - Babice - Chrzanów - Krzeszowice - Kraków. Ścigałem się ze średnią, która spadła do 27 po przejeździe przez Płazę. Udało się dociągnąć do 29.

09:40, kubak_mtb
Link Dodaj komentarz »
piątek, 08 czerwca 2012

128 km. 5 h

W tlenie. Nieźle się jeździło dzisiaj, pomimo wczorajszego tleniku. Wraca dawno nie widziana przyjemność z jazdy, ten stan kilkugodzinnego nicniemyślenia z muzą na uszach. Jutro powtórka, jeśli organizm pozwoli to plan na długi weekend to 500 km.

czwartek, 07 czerwca 2012

5 h, 130 km.

Trochę się rozjeździłem. 130 km przez Olkusz do Wolbromia w tlenie. Wyraźnie czuję, że zaczyna mi się jeździć. Czerwiec przeznaczony na robienie kilometrów. Może uda się wystartować w Michałowicach :) 

27 km. 1 h 20 min.

21:17, kubak_mtb
Link Dodaj komentarz »

Postanowiliśmy zakończyć sezon zimowy w Tatrach i przypieczętować go wejściem na Rysy.

"Grópa Gurska" w miejscu "Gdzie stają konie". Tu stoją Lukcio, Andy, Kubak, MisQ. Końcówka drogi do Moka, za nami Rysy i Mięgusze.

Dzień był pełen dziwnych zdarzeń i przygód. Nad Morskim Okiem pasł się spokojnie taki stwór. Był równie przejęty naszą obecnością jak krowa na pastwisku. Nie bardzo go zidentyfikowaliśmy. Młode jelenia płci żeńskiej czyli łaniątko?

 Jak bardzo się nie przejmowała obecnością ludzi widać na tym zdjęciu. "No i co się gapisz, ja tu mieszkam"

Tam idziemy. Trafiliśmy w okienko pogodowe, chociaż wiało zacnie.

Kolejna przygoda spotkała nas, mnie na obejściu Czarnego Stawu nad Morskim Okiem. Chłopaki przeszli, a pode mną ścieżka się załamała. Na szczęście nie odjechała od razu i chociaż upadłem mogłem się na niej wesprzeć i przy użyciu kija wygramolić.

Zaczyna się śnieg. Czas włożyć raki.

Andy trawersuje, a Czarny Staw się oddala. MisQ rzadko kiedy jest na zdjęciach, ale co ja poradzę, że robi najlepsze ujęcia.

Zrobiło się stromo i twardo. To jest moment, w którym zdecydowałem się zawrócić. Nie czułem się pewnie. Na dodatek moje miękkie buty gięły się przy każdym kroku. Na takie warunki tylko sztywna podeszwa. Andy i MisQ idą dalej.

D

Dotarli do Rysy i postanowili również zrobić wycof. Było zbyt twardo.

Z Lukciem poczekaliśmy aż chłopaki wrócą i ruszyliśmy w dół. Początkowo z pewnym niedosytem, ale kolejne doniesienia TOPRu o wypadkiach pod Rysami tego weekendu kazały nam myśleć, że po prostu włączył się rozsądek.

Zakończenie sezony uczciliśmy szalonym biegiem z plecakami asfaltem do Palenicy, ścigając się z MisQ o wygranie wycieczki. 

Czas rozpocząć sezon letni w Tatrach. Zostało nam tylko kilka szczytów po polskiej stronie i całe Tatry Słowackie. Dobra perspektywa.

1 h 30 min. 27 km

20:20, kubak_mtb
Link Dodaj komentarz »

2 h 50. 65 km

Dojazdy do pracy dotąd budziły mnie niezawodnie, zwłaszcza odcinek Nowy Kleparz - Rynek Dębnicki przebywany Alejami. Nauczyłem się jeździć w tym ruchu kiedy po prawej mam autobus na wyciągnięcie ręki, a po lewej koło tira na wysokości głowy, ale sam przed sobą przyznawałem, że to jest kuszenie losu. Dlatego, kiedy moje biuro przeniosło się na ul. Smoleńsk zrezygnowałem z tego sportu ekstremalnego i grzecznie jadę Długą itd.

2 h 30 mi. 60 km

Chciałem dobić do 300 w trakcie weekendu, ale nogi powiedziały nie. Regeneracyjnie do Tyńca z dłuższym postojem przy torze kajakowym.

20:09, kubak_mtb
Link Dodaj komentarz »

6 h 50 min. 130 km

Na góralu lasami przez Rudno i Puszczę Dulowską pogadać z mamą i położyć kwiatek.

20:06, kubak_mtb
Link Dodaj komentarz »

Rowerem na zachód. 90 km. 3 h 30 min.

Co ciekawego można kupić mając złotówkę w kieszeni? Np. przeprawę przez Wisłę promem w Czernichowie i obudzić trochę wspomnień. 

Przypomniałem sobie, że kiedyś, kiedy jeszcze dziennikarzyłem spędziłem niezapomniany dzień z przewoźnikiem wysłuchując o przygodach tego promu. Od pijanych traktorzystach wjeżdżających nocą na prom, który akurat był po drugiej stronie Wisły, o tym jak poświata księżyca wygląda nad ranem, a nawet o tym jak kiedyś prom stał się samodzielną jednostką pływającą i zerwawszy liny ruszył w stronę Krakowa. Powstał z tego tekst, którego tytuł pamiętam do dzisiaj "Charon z Czernichowa". Niestety nie mam zszywki gazet sprzed 20 lat. O rany! 

30 km. 1 h 20 min. Do pracy i z powrotem

19:37, kubak_mtb
Link Dodaj komentarz »

Wycieczka tatrzańska w wyjątkowo dobrej pogodzie. Jeszcze w czwartek TOPR ogłosił lawinową 2 po opadzie śniegu, ale w piątek wieczorem obniżono stopień zagrożenia.

Dwa godne odnotowania zdarzenia. Piękna pogoda i koniec drugiej dekady maja sprawiły, że na ceprostradzie pojawiło się mnóstwo piechurów. Obrazek nie widziany od listopada. Dlatego Tatry zimą są najlepsze. No więc śnieg zalegał już na 1300 metrów, a na rozstaju szlaków przed Siklawą było go całkiem sporo. Ubraliśmy więc raki z zainteresowaniem przyglądając się jak turyści w dżinsach i turystki w koronkowych bluzkach zmagają się kilkoma oblodzonymi stopniami, szarpiąc bogu ducha winną kosówkę. Przez chwilę przyglądanie się temu widowisku było to dość zabawne, ale dość szybko znudził się widok zaczerwienionych twarzy i tyłków mokrych od niezliczonych, choć niezamierzonych siadów na topniejącym śniegu.

Ruszyliśmy wydeptaną ścieżką przez Siklawę, a tam jeszcze ciekawiej. Brodaty jegomość, który ani chybi, był liderem grupy złożonej z trzech małżeństw w wieku średnim dokonał oględzin trawersu na ostatnim odcinku podejścia. Stromizna, zsuwający się śnieg i czekający na swoją kolej turyści pozwoliły mu wysnuć jednoznaczny wniosek: - Droga do Morskiego Oka zamknięta, schodzą lawiny. Drużyna zawróciła. Może i lepiej, bo z tą znajomością topografii byłby w stanie się zgubić i tutaj.

Pod wieczór przy schronisku się przeludniło i można było posiedzieć na ganku, obserwując operujące na zboczach zespoły skiturowców. Jedna z ekip wybrała za cel żleb na Miedzianym pięknie oświetlonym popołudniowym słońcem. Sprytnie, za dnia te zbocza giną w cieniu. Sprawnie podeszli trawersując, po przepaku jedna sylwetka sprawnie ruszyła w dół. Nawet z odległości jaka dzieliła nas od zbocza było widać, że dobry narciarz. Upadł? Nie. Zaczęło się dziać coś dziwnego - śnieg ruszył, najpierw strumykiem, później nabrał kształtu lejka i nie zamierzał się zatrzymać. Czwartkowy opad nie wytrzymał, zabierając narciarza. Na szczęście tylko po pas (jak relacjonował później w schronisku). W sumie wyjechało 1/3 żlebu. Pouczające.

A propos strojów nieadekwatnych to podczas zejścia ze schroniska spotkaliśmy dwie narciarki podchodzące po śniegu w wyższych adidaskach i kolorowych włóczkowych strojach. Dziwny widok na śniegu, ale podchodziły pewnie, a sprzęt, który niosły na plecach nie był sprzętem dla przypadkowych osób (nie rozpoznałem marki, ale dość długie freeridowe łopaty). Przeglądając forum skiturowe znalazłem rozwiązanie zagadki. 

Oto ona:

wiosna w krainie podejźrzona rutolistnego from marysia_s on Vimeo.

niedziela, 06 maja 2012

3 h, 81 km. 

Szosa, płasko. Lekko sponiewierany, ale 800 km, które stuknęły w ciągu ostatnich 13 dni zaczyna przynosić rezultaty.

22:10, kubak_mtb
Link Dodaj komentarz »

5 h 45 min, 112 km.

Ha. Znów odkryłem nieznaną ścieżkę w Dolinie Prądnika. Dojrzewam do opracowania trasy wycieczki. "Setka w Dolinie Prądnika"

22:05, kubak_mtb
Link Komentarze (1) »

1 h 30 min. 30 km

22:03, kubak_mtb
Link Dodaj komentarz »

4 h 15 min, 90 km

Lawirowanie pomiędzy chmurami, które nadciągały z południa i północy. Jak to często bywa zapowiadało się imponująco, a skończyło na niczym.

22:02, kubak_mtb
Link Dodaj komentarz »

2 h, 48 km

21:58, kubak_mtb
Link Dodaj komentarz »

4 h 30 min, 80 km. 

Trening MTB w ramach Polska na Rowery

Na forum opisałem to tak: Byłem na tym treningu. Inicjatywa zdecydowanie się rozwija i profesjonalizuje  Na Błoniach tłumek. W Tyńcu chłopaki podzielili zespół na grupy: mniej i bardziej "zdecydowaną". Z przyzwyczajenia, bo nie z realnej oceny możliwości, wybrałem tę "bardziej". Na początku grupa była 13 osobowa, dojechało 7 jeźdźców. Dominik poprowadził nas ścieżkami, które - wstyd przyznać - poznałem podczas tej przejażdżki. Moja forma taka, że szybko zacząłem odstawać od grupy na podjazdach, ale Dominik nie dał się przekonać, że marzę tylko o tym żeby sobie skonać na ściółce, tylko dowiózł mnie do końca (dzięki, a resztę przepraszam za opóźnianie).Na koniec deser - stromy zjazd, który z całej stawki zjechali tylko Dominik i JarekN.

 

21:57, kubak_mtb
Link Dodaj komentarz »

1 h 40 min. 34 km

21:44, kubak_mtb
Link Dodaj komentarz »

2 h, 40 km

21:43, kubak_mtb
Link Dodaj komentarz »

Prawie tysiąc rowerzystów przejechało z Krakowa do Trzebini przez Puszczę Dulowską podczasRekreacyjnego Rajdu. Mnóstwo Zielonych. Wyjazd potraktowaliśmy lajtowo, od czasu do czasu tworząc Zielony Pociąg, celem jednak była grochówka na Zamku.

ok. 5 h 20 min, 110 km.

21:42, kubak_mtb
Link Dodaj komentarz »

2 h 40 min, 70 km

21:40, kubak_mtb
Link Dodaj komentarz »

1 h 40 min. 30 km

21:30, kubak_mtb
Link Dodaj komentarz »

75 km, 3 h

21:29, kubak_mtb
Link Dodaj komentarz »